Kiedy wchodzi się do Whole Foods Market, pierwsze wrażenie buduje stoisko owocowo-warzywne. To nie jest zwykła część sklepu – to strategiczny element, który działa jak wizytówka całej marki. Dobrze zaplanowany merchandising sprawia, że klient od progu czuje świeżość, jakość i profesjonalizm. Właśnie tu zaczyna się doświadczenie zakupowe, które decyduje o rentowności sklepu i zwiększeniu marży w kolejnych działach.
Cała ekspozycja przypomina starannie zaplanowaną kompozycję. Soczyste zielenie, głęboka czerwień, żółcie i pomarańcze tworzą naturalny rytm. To klasyczny przykład, jak merchandising wykorzystuje kolorystykę do prowadzenia wzroku klienta. Produkty nie są ułożone przypadkowo – ich sekwencja powoduje, że kupujący przechodzi płynnie od jednej grupy do kolejnej, podświadomie budując większy koszyk zakupowy.
Właśnie takie rozwiązania pokazują, że zarządzanie kategorią produktów nie jest teorią zza biurka, ale praktyką na sali sprzedaży.
Niskie stoły ustawione w rzędach otwierają przestrzeń i pozwalają zobaczyć całość jednym rzutem oka. Kosze są wypełnione owocami i warzywami w sposób kontrolowany – tak, aby budować poczucie obfitości, ale jednocześnie zachować harmonię i porządek.
Produkty układane są kaskadowo: od frontu ku górze. Dzięki temu klient ma wrażenie świeżo dostarczonego towaru, co wzmacnia zaufanie do jakości sklepu. To nie tylko estetyka, ale przede wszystkim merchandising, który realnie wpływa na sprzedaż i rentowność sklepu.
W Whole Foods cena to tylko fragment historii. Na tabliczkach znajdują się hasła „Organic”, „Local farm”, „No pesticides”. To nie jest zwykła informacja – to emocjonalny komunikat, który buduje wartość produktu w oczach klienta.
Takie podejście jest zgodne z zasadami modelu CMF360, który zakłada, że zarządzanie kategorią produktów łączy elementy asortymentu, merchandisingu, ceny i komunikacji. W efekcie każdy produkt staje się częścią większej narracji, która uzasadnia wybór klienta i pozwala detalistom osiągnąć zwiększenie marży bez konieczności stosowania agresywnych promocji.
Nie bez powodu owoce i warzywa znajdują się tuż przy wejściu. To klasyczna strefa dekompresji, gdzie klient wyrabia sobie pierwsze zdanie o sklepie. Widok świeżych, atrakcyjnie ułożonych produktów sprawia, że cała oferta postrzegana jest jako wyższej jakości.
To nie tylko psychologia zakupów – to realny wpływ na rentowność sklepu. Klient, który kupuje zdrowe i świeże produkty na początku, łatwiej sięga po kolejne, droższe artykuły w dalszej części sklepu.
Z polskiej perspektywy ekspozycja w Whole Foods niesie kilka ważnych wniosków:
Kolorystyka to narzędzie merchandisingu. Odpowiednie zestawienie barw prowadzi wzrok i buduje atrakcyjność stoiska.
Storytelling zamiast metki. „Pomidory 9,99 zł/kg” to tylko cena. „Świeże pomidory z Mazowsza – prosto z pola” to emocja i powód, by zapłacić więcej.
Kontrolowana obfitość. Produkty powinny wyglądać na świeże i dostępne, ale w uporządkowany sposób.
Pierwsze wrażenie decyduje o marży. Dział fresh na wejściu buduje zaufanie i zwiększa wartość całego koszyka.
Whole Foods Market pokazuje, że stoisko owocowo-warzywne może być nie tylko miejscem sprzedaży, lecz także centralnym punktem strategii zarządzania kategorią produktów. To dowód, że merchandising nie polega na układaniu towaru, ale na tworzeniu spójnego doświadczenia zakupowego.
Dzięki takiemu podejściu sklep nie tylko sprzedaje jabłka, pomidory czy awokado. Sprzedaje obietnicę świeżości, zdrowia i odpowiedzialnego wyboru. A to bezpośrednio przekłada się na zwiększenie marży i długofalową rentowność sklepu.
Potrzebujesz pomocy lub porady? Skontaktuj się ze mną na jeden ze sposobów podanych po lewej stronie!
